Blog

Kilka refleksji o zespole

17 Październik

Z różnymi firmami współpracuję od blisko czternastu lat. Wdrażamy zmiany, tworzymy usprawnienia w firmie, podejmujemy działania, by tworzyć zaangażowane zespoły. Jednak projekt, którego podjęłam się około półtora roku temu jest jednym z największych, jakim się do tej pory zajmowałam – Smart Club Szkoła Przedsiębiorczości dla Dzieci i Młodzieży.

Zaczęło się od rozmowy z Klientem, z którym od trzech lat współpracuję jako doradca ds. zespołu – Adamem Łuczakiem – przy tej okazji składam Mu wielkie podziękowania za TĘ rozmowę. Przy okazji omawiania kolejnych punktów związanych z jego firmą, wspomniał że marzy o tym, żeby przygotować swoje dzieci do dorosłego życia, tak by sobie poradziły z różnymi wyzwaniami, które na nie czekają. Zaczęliśmy rozmawiać o tym przygotowaniu, o potrzebie praktycznej edukacji – i tak urodził się pomysł Smart Clubu.

Zaczęło się!

Przyznam się Wam, że rozmowa miała miejsce późną wiosną 2017 roku i myślałam, że projekt wystartuje jesienią 2017 roku 🙂 Jednak im bardziej zagłębialiśmy się z moją współpracowniczką Jagodą Ba w ten projekt, im bardziej widziałyśmy jak jest duży, jak wiele ważnych aspektów trzeba przygotować, by stworzyć szkołę, która będzie rozwijać w dzieciach i młodzieży szeroko rozumianą przedsiębiorczość, tym wizja wystartowania w 2017 roku oddalała się bezpowrotnie. Dla nas jednak kluczowe było przygotowanie – solidne, fachowe, począwszy od stworzenia programu, który rozwijałby kluczowe kompetencje, po zbudowanie zespołu ekspertów i zarazem pasjonatów. I właśnie o tym chciałam wspomnieć szerzej. O budowaniu zespołu, z którym można realizować najśmielsze wizje.

Półtora roku pracy nad stworzeniem Smart Clubu to był czas ogromnego wysiłku, który jednak przełożył się na pierwsze wyśmienite owoce. Pracujemy cały czas i rozwijamy naszą szkołę, by dawać naszym młodszym i dorosłym klientom to, co najlepsze, ale już na tym etapie chciałam podzielić się kilkoma ważnymi wnioskami odnośnie zespołu. Być może kogoś zainspirują czy będą wskazówką.

Przede wszystkim, nim rozpoczęliśmy proces rekrutacji trenerów, którzy mieli prowadzić zajęcia z dziećmi, młodzieżą i jak się później wyklarowało – także z dorosłymi, zobaczyłam wyraźny obraz tego, jakich ludzi pragnę mieć w zespole.

Wiedziałam, że mają to być ludzie, którzy mają wiedzę oraz umiejętności w tematach, w których będą uczyć, którzy kochają pracę z dziećmi i młodzieżą, którzy sami są osobami przedsiębiorczymi, zaradnymi, działającymi w kierunku swoich marzeń i którzy mają etyczną postawę, charakter, który powoduje, że można im zaufać, który otwiera drzwi do współpracy. Ten obraz prowadził nas przez cały proces rekrutacji, który trwał w sumie pół roku. Od rozmów, przez lekcje pokazowe. Te drugie pokazały nam, że na ile to możliwe, zawsze warto zobaczyć potencjalnego współpracownika czy pracownika w praktycznych zadaniach, bo nie zawsze punkty w CV i zdolność przekonywania na rozmowie kwalifikacyjnej przekłada się na efektywność w realizacji zadań.

Mogę śmiało powiedzieć, że zrekrutowaliśmy pasjonatów, z tym co dla mnie w biznesie bardzo ważne – dobrym sercem. Kompetentnych i pracowitych.

Rozpoczęliśmy etap spotkań z zespołem, przekazywania wizji Smart Clubu. Mogłam tak namacalnie zobaczyć jak to ważne, by zarażać zespół wizją, marzeniem, by mówić o nim, dzielić się z nim pasją, sercem, bo to się udziela. Bo to ważne, by zespół widział, do jakiego miejsca zmierzamy. By mu to wymalować przed oczami jakby to było już! Miałam wrażenie, że z każdego, kolejnego spotkania wyfruwaliśmy z sali.

Mogłam obserwować też, jak ważne jest, by podzielić się czasem z zespołem tym, co trudne, co bolesne, co niełatwe w procesie tworzenia. By nieśli z nami nie tylko radość tworzenia, ale też cenę, którą się przy tym płaci. Bo nic co cenne nie powstaje za darmo.

Dziękowałam za każdy etap zaangażowania, doceniałam wkład od przygotowanej lekcji pokazowej, po udział w promowaniu projektów na Facebooku. Za zaangażowanie w wydarzeniach promocyjnych, za dopracowane zajęcia i serce.

Zaczął się też czas przekazywania informacji zwrotnej. Korygowania pewnych działań. Przegadywania i wspólnego udoskonalania. I widzę jak to ważne, byśmy rozmawiali. Byśmy mówili o rzeczach niełatwych, wyjaśniali je sobie ze skupieniem na tym, żeby je ulepszyć. Czy to są proste rozmowy? Rzadko. Szczególnie, gdy prowadzisz je po 10 godzinach wytężonej pracy. Ale bardzo dobre. Konstruktywne. Uważam, że niezbędne, gdy chce się pracować z zespołem i nie chce się, by narastały jakieś pretensje zrodzone z niewyartykułowanych oczekiwań.

Zaczął się czas realizowania dziesiątek zadań przedzierając się czasem przez masę obowiązków, czasem zmęczenia. I widzę jak to ważne, by pielęgnować tę pasję, wizję, malować przed oczami, bo to pozwala przejść najciemniejsze miejsca.

Za nami i przed nami jeszcze wiele lekcji. Dużo pracy za i mnóstwo pracy przed. Ale zdradzę Wam, że kiedy po całym dniu realizowania zadań, radzenia sobie z wyzwaniami, widzę uśmiechnięte, dobre twarze moich współpracowników, trenerów, kiedy widzę ich zaangażowanie, świetnie przygotowane zajęcia. Kiedy widzę serce włożone w pracę i oddanie, wtedy tworzy się o wiele łatwiej… Wtedy coś co pozornie zwykłe, smakuje wspaniale.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress