Blog

Sukces to droga

04 Listopad

Gdybyśmy zapytani o sukces mieli wskazać to, co nam się z nim kojarzy, wymienilibyśmy zapewne radość, szczęście, zwycięstwo, powodzenie, udaną transakcję itp. Kto z nas wpadłby na pomysł, by w swoich skojarzeniach łączyć go z pracą, porażką, podnoszeniem się z upadku?

Porażki z sukcesem nie kojarzą nam się w ogóle…
Sukces kojarzy nam się ze zwyciężaniem w blasku reflektorów, na „ringu”, z udanym występem na scenie, tymczasem odważę się stwierdzić, że sukces zaczyna się w miejscu, gdy nikt nas nie widzi, gdy mimo, że na naszym czole pojawia się pot zmęczenia, kolejny raz coś nam nie wychodzi, nie poddajemy się, ale idziemy do przodu.

 „Ludzie sukcesu” czy ze świata biznesu, sportu czy innych dziedzin stawiają gdzieś w jego zasięgu słowo porażka, przegrana, wysiłek, trud, po których jednak nie poddajemy się, ale wyciągamy wnioski, naukę z tego, czego doświadczyliśmy i idziemy do przodu.

 W jednych z zawodów do zdobycia medalu zabrakło mi 40 sekund. Jak radzę sobie z porażkami? Staram się o nich nie pamiętać, nie rozpatrywać, bo to jedyny sposób, by iść do przodu. Trzeba patrzeć przed siebie, sięgać po nowe wyzwania, koncentrować się na przyszłości i na tym, co dziś możemy zrobić, by jutro, za miesiąc, rok, osiągnąć upragniony rezultat – mówi Aleksanda Dawidowicz, Mistrzyni Świata w kolarstwie górskim do lat 23.

Porażki z sukcesem nie kojarzą nam się w ogóle. Tymczasem tak jak powodzenia, są nierozłączne z drogą sukcesu. Przekonał się o tym choćby Thomas Alva Edison, gdy pracował nad swoimi wynalazkami. Nim udało mu się wynaleźć żarówkę, próbował tysiące razy. Nieraz zadawałam sobie pytanie, po której dziesiątce, zrezygnowałabym z kolejnej próby… Która porażka zniechęciłaby mnie skutecznie? On się nie poddał. I to niepodawanie się, to próbowanie kolejny raz – to jest dla mnie prawdziwy sukces, który pokazuje siłę charakteru, pasję, który mówi tak wiele o człowieku. Jego efektem ubocznym było osiągnięcie celu, które bez niezłomności wspomnianego, nie byłoby możliwe. Ten wigor i moc charakteru są moim zdaniem tak ważne w pojmowaniu sukcesu, bo idąc przez życie obserwuję, że największym cudem na świecie jest ukształtowanie pięknego ludzkiego charakteru, dokonanie w nim jakiejkolwiek pozytywnej zmiany, ale to już temat na inne rozważania. Wracając do Edisona, miał on swoiste podejście do porażek. Zapytany czy kolejna go nie zniechęca, odpowiadał, że przecież to nie porażka, to kolejny wyeliminowany błąd i krok bliżej do celu. I wypracowanie w sobie takiej postawy, takiego podejścia do problemu, to też dla mnie ważny czynnik w szeroko pojętym sukcesie. (źródło: wikipedia.pl)

 Upragnionych rezultatów w żadnej dziedzinie nie da się oczywiście osiągnąć bez wysiłku. „Kiedy jadę kolejną dziesiątkę minut w dwugodzinnym wyścigu, serce chce mi wyskoczyć „z gardła”, nogi puchną, czuję potężny ból. Mam wtedy jedną zasadę – nie myślę o tym, że boli. W sporcie chodzi o to, by przekraczać swoje granice bólu” – dodaje Ola.

 Można by rzec, że to inna sprawa, że to przecież sport… Może i tak, ale obowiązują w nim podobne zasady jak w każdej innej dziedzinie. By mieć rezultaty, trzeba się wysilać, umieć zrezygnować czasem z przyjemności. I tę pracowitość, podejmowanie wysiłku w obszarze swojego zainteresowania też zaliczam do sukcesu.

Weźmy za przykład sekretarkę w jednym z banków w Dallas, Bette Nesmith, matkę wychowującą samotnie swojego syna. Był rok 1951. Zarabiała 300 dolarów miesięcznie. W pracy kłopot sprawiało jej poprawianie błędów w maszynopisach. Pewnego, pięknego dnia, Nesmith wpadła na pomysł, by zamalowywać błędy. W tym celu potrzebowała odpowiedniego płynu. Odkładała część pensji, by zatrudnić chemika, który opracowywał formułę farbki, tak by ona pokrywała błędy i szybko przy tym schła. Z czasem z „wywabiacza” zaczęły korzystać wszystkie sekretarki w banku. Beth poczuła się zachęcona, by produkować farbkę na większą skalę i czerpać zyski z jej sprzedaży. Zachęcana przez jednych, zniechęcana przez innych w tym przedsiębiorstwa takie jak IBM, tworzyła mimo wszystko, co ciekawe – na początku w swojej kuchni. Powoli pojawiły się pierwsze zamówienia. Beth zatrudniła studentkę, by ta pomagała jej w sprzedaży. Niektórzy handlowcy z uporem podkreślali, że nikt nie będzie chciał zamalowywać błędów. Od sierpnia 1959 roku do kwietnia 1960 dochód firmy wyniósł zaledwie 1142 dolary i 71 centów, a wydatki stanowiły 1217 dolarów i 35 centów. To nie zatrzymało Beth. Udoskonalając produkt, rozpoczęła ona sprzedażowe podróże po kraju. Jeździła do małych i dużych miast. Z książki telefonicznej wynajdowała firmy, do których mogłaby się udać. Każdego ranka musiała wstać i przekonywać samą siebie, że mimo, że na razie rezultaty nie są najlepsze, warto próbować dalej. To była jej droga sukcesu. W końcu, miesiąc po miesiącu zaczęły napływać zamówienia. Założona przez Beth firma Liquid Paper Corporation zaczęła się rozwijać. W 1972 roku Nesmith sprzedała swoją firmę Gilett Company za 47,5 miliona dolarów. Dochód ze sprzedaży buteleczek z białą farbką wynosił wtedy rocznie 3,5 miliona zysku. (źródło: Alan Loy McGinnis, Sztuka motywacji)

 W zmierzaniu drogą sukcesu bardzo istotna jest pewna rzecz: mimo tych przeciwności i porażek trzeba wierzyć niezłomnie w osiągnięcie celu, w to, że się uda. Jak mówi Jan Kolański, największy akcjonariusz, prezes Jutrzenki: Konieczna jest wizja, strategia, pomysł i pozytywne podejście. Nie można z góry zakładać, że nie da się czegoś zrealizować – oczywiście jeśli jest to realne. Jeśli ktoś od razu jest pesymistycznie nastawiony, to nie powinien się do tego zabierać. Nie wsiadaj na statek, kiedy nie wierzysz, że dopłynie on do wybranego celu. Szkoda czasu i wysiłku. Trzeba także wiedzieć, jakimi dysponujemy siłami. Niektóre rzeczy są bardzo proste. Jak mówił Kazimierz Górski: Piłka jest okrągła a bramki są dwie.

Podsumowując te rozważania nad sukcesem, po pierwsze w naszym zmierzaniu kluczowy jest cel.

 Trzeba wiedzieć, do jakiego portu się płynie. Wokół celu tworzy się zespół odpowiednio dobranych ludzi. Znając cel oni wiedzą, do czego dążyć. Gdy człowiek nie wie, co robić w życiu, chodzi dookoła, zmierza donikąd – dodaje Kolański.

Po drugie trzeba wierzyć w to, co się robi. Nie da się odnieść wielkiego sukcesu, jeśli człowiek nie wierzy w to, co robi. Pod tym kątem należy odpowiednio ustawić wizję i kierunek działania.

Do tego istotna jest praca i jeszcze raz praca. Być może zasada ta jest bardzo prosta, ale jest niesamowicie skuteczna. By osiągnąć sukces, trzeba ciężko pracować. Każdy człowiek, czy to biznesmen czy sportowiec o tym wie. Dobrze jest znaleźć swoją „dziedzinę”, czy to jest działanie charytatywne, powołanie, biznes, sport, jakikolwiek zawód, w którym człowiek się realizuje, który jest jego pasją.
Warto też pamiętać, by zbytnio nie skupiać się na przeszłości. Do niej sięgamy jedynie po to, by wyciągnąć wnioski i czegoś się nauczyć. Nie można przez lata analizować tego, co było. Siłę i uwagę powinno się skupiać na przyszłości, wizji, celach, na tym, co ma być za kilka lat. To się opłaca. Nie jest mądrością nieustanne rozliczanie błędów przeszłości.

3 odpowiedzi na “Sukces to droga”

  1. ŁP pisze:

    „Sukces to droga”… Droga czasem kręta, czasem „pod górkę”, niekiedy pełna przeciwności… Ważne, żeby się nie poddawać!

  2. MAX pisze:

    Sukces to droga, rzeczywiście czasem kręta. Niekiedy nawet bardzo. Dobrze jest mieć przy sobie ludzi, którzy tą drogę czasem nam wyprostują…

  3. Eryk Stawski pisze:

    Wizja, plan, strategia i małe kroczki. „Nie od razu Kraków zbudowano”. Lepiej iść powoli, ale ciągle do przodu, niż bawić się w zrywy. Robiąc małe kroczki ryzykujemy małe potknięcie. Skacząc ryzykujemy duży upadek.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress