Blog

Historia pewnej Pani

01 Czerwiec

Podczas jednego z ostatnich szkoleń miałam okazję doświadczyć czegoś bardzo ciekawego. Jedna z Uczestniczek już od początku spotkania wydała mi się znajoma. Uśmiechała się do mnie sympatycznie od samego wejścia, tak jakbyśmy się już znały, tyle że nie pamiętałam skąd. Kojarzysz to uczucie, kiedy sądzisz, że znasz, ale skąd to czarna plama?

 Spoglądając na nią budziły się we mnie tylko pewne emocje – respektu, trochę onieśmielenia, nie wiedziałam skąd? W miarę szkolenia, kiedy proces grupowy ruszył pełną parą, a z wspomnianą Uczestniczką złapałam kontakt w kontekście tego szkolenia. Uznałam w międzyczasie, że pewnie mi się wydawało, że skądś ją znam. Szkolenie bardzo sympatyczne. Praca owocna. Uczestniczka bardzo zadowolona… Dwa dni później dowiedziałam się, że i owszem, że znam. Ależ jakże! Przypomniałam sobie i zrozumiałam emocje, które się pojawiły podczas spotkania z Uczestniczką szkolenia. Zdradzę Tobie teraz, jak to było.

Otóż kilkanaście lat temu pracowałam jako asystentka menedżera oddziału pewnej firmy. To był etap poszukiwania własnej drogi. W tamtym czasie miałam bardzo poważne problemy z poczuciem swojej wartości. Czułam się taka „szara”, bez znaczenia, „malutka”. I do tegoż oddziału, wśród kilkuset innych klientów, regularnie przychodziła pewna Pani. Bardzo elegancka, zawsze pięknie wyglądająca, dystyngowana, taki typ kobiety sukcesu. Ja w tamtym czasie, czułam się onieśmielona jej klasą, pewnością siebie. Czułam się taka „mała” w porównaniu z nią. Tak wiem, to niezdrowe tak się porównywać, tyle że kiedy ma się niskie poczucie wartości, to jakoś tak się samo narzuca. Pamiętam, że marzyłam o tym, żeby być kiedyś kobietą z taką klasą.
I oto kilkanaście lat ta sama Pani gości na mojej sali szkoleniowej. Już w nowej relacji.

I kiedy kliknęło, że ta Uczestniczka to właśnie ona, najpierw byłam w szoku, a później miałam kilka ciekawych przemyśleń, którymi chcę się z Tobą podzielić.

Po pierwsze, wybacz, ale trochę się pomądruję, z tzw. perspektywy czasu – proszę Cię, nie porównujcie się z nikim, bo nikt nie jest taki jak Ty i nie ma tej samej drogi, co Ty. I nie musisz być jak ktoś, bądź najlepszą wersją siebie. Jesteś wystarczająco oryginalna/oryginalny i szkoda czasu na próby bycia jak ktoś. Jesteś KIMŚ!

Po drugie – nigdy nie wiesz, kiedy ponownie się z kimś spotkasz i w jakich okolicznościach. Raz możesz siedzieć zakłopotany/a w swojej nieśmiałości i niepewnie wystawiać dla kogoś fakturę, a kiedy indziej możesz służyć tej osobie radą i pomocą. Ważne byś był/a wtedy w miejscu, w którym pewny/a siebie będziesz szedł/szła swoją drogą, szczęśliwa/y, że nie jesteś jak ten ktoś, tylko jak TY.

A po trzecie, czasem z tego braku pewności boimy się podejść do ludzi, nawiązać z nimi bardziej otwarty kontakt i jawią się nam oni jako niedostępni, jacyś nierealnie idealni. Tymczasem, kiedy do nich podejdziesz, kiedy złapiesz z nimi kontakt, okazują się być serdecznymi osobami, normalnymi ludźmi, w najlepszym znaczeniu normalności. Z mocnymi stronami, ale i ze słabościami. Jak Ty i ja.

Idź swoją drogą, rozwijaj to co w Tobie najpiękniejsze i żyj życiem, do jakiego jesteś stworzony/a nie robiąc kopii, bo jesteś Oryginałem!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress